Żadna armia nie wejdzie na teren Który broniony jest polską ręką Chociaż jest was czterdziestu na j

Żadna armia nie wejdzie na teren Który broniony jest polską ręką Chociaż jest was czterdziestu na j

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 23

Obok drzwi stał Niemcy, który patrzył na mnie z góry swoimi nieznośnymi ślepiami. Chyba miał zamiar coś mi powiedzieć, jednak nie pozwoliłam mu na to. Skinęłam głową w dół, na znak pożegnania się i pośpiesznym krokiem skierowałam się w stronę mojego pokoju.
Dom Niemiec to był głównie labirynt korytarzy i pomieszczeń. Łatwo było się tu zgubić, a korytarze wyglądały niemalże identycznie. Wszędzie te denne obrazy, jednakowe drzwi i nieżywe kwiaty w starych donicach. Zmęczona pokonałam następny zakręt.
-To do niczego nie prowadzi!- odwróciłam się. Teraz to już w ogóle zbaraniałam. Wpędziłam się w ślepy zaułek. Po mojej lewej stronie stało sporych rozmiarów okno. Było otwarte, a wiatr wydobywający się z niego porywał białe firanki do tańca w powietrzu. Nagle poczułam na mojej skórze nieprzyjemne dreszcze. Wtem, na korytarzu zgasiła się jedna świeca. Jak poparzona skoczyłam na drugą stronę korytarzu. Następna zgasła, po czym usłyszałam ciężkie kroki. Podbiegłam błyskawicznie do okna i spojrzałam w dół. Znajdowałam się na drugim piętrze, skoczenie z niego nie było dobrym pomysłem. Przełknęłam ślinę. Trzecia i czwarta świeca wygasła. Na korytarzu panowały egipskie ciemności. Niespodziewanie coś przytrzymało mnie i przycisnęło do ściany. Jego ciężki oddech odbijał się o mój wysoki kołnierz. Przyciskał mnie boleśnie do twardej i gładkiej powierzchni. Jedną ręką trzymał moje małe dłonie, druga zaś przyciskał mi gardło. Czułam, jak z każdą sekundą traciłam oddech. Oczy przeszkliły mi się, patrząc wprost na oprawcę.
-Będziesz posłuszna i będziesz grzecznie wykonywała wszystkie moje rozkazy- gęsia skórka zagościła na moim ciele. Jedno kolano wsunął pomiędzy moje nogi. Mój wzrok niespodziewanie powędrował na prawą stronę. Uścisk nie ustępował, a ja czułam jak nogi robią się istną watą.- Jeżeli nie, sprawię, że staniesz się jedynie częścią Węgier, a twoje ciało będzie pogrzebane w jakimś lesie tak, że nikt cię nie odnajdzie- Szarpnął niepodziewanie za srebrny sznur, uwalniając moje ręce z uścisku. Natychmiast złapałam go za wielką łapę i spróbowałam odepchnąć, jednak na marne. Był stanowczo silniejszy. Srebrny sznur ledwo co trzymał się mojego ramienia. Następnie na podłogę powędrowały dwa, tego samego koloru guziki, odsłaniając część moich piersi. W pewnej chwili nie wytrzymałam, i rzuciłam się na lewo. Żeby tylko uwolnić się od zboczeńca. Niemcy był młodszym ode mnie, zasmarkanym gówniarzem. Upadłam na podłogę z głośnym hukiem. Nagle poczułam, że siada na mnie, przytrzymując moje ręce.
-Jeszcze nie skończyłem- szepnął mi na ucho, odrzucając mój biały loczek na bok.
-Zostaw mnie- syknęłam.
-Będziesz działać po mojej stronie, albo zginiesz- Niemiec powtórzył się i wstał. Spojrzał raz jeszcze na mnie swoimi zimnymi oczami i odszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz