Obok drzwi stał Niemcy, który
patrzył na mnie z góry swoimi nieznośnymi ślepiami. Chyba miał zamiar
coś mi powiedzieć, jednak nie pozwoliłam mu na to. Skinęłam głową w dół,
na znak pożegnania się i pośpiesznym krokiem skierowałam się w stronę
mojego pokoju.
Dom Niemiec to był głównie labirynt korytarzy i
pomieszczeń. Łatwo było się tu zgubić, a korytarze wyglądały niemalże
identycznie. Wszędzie te denne obrazy, jednakowe drzwi i nieżywe kwiaty w
starych donicach. Zmęczona pokonałam następny zakręt.
-To do
niczego nie prowadzi!- odwróciłam się. Teraz to już w ogóle zbaraniałam.
Wpędziłam się w ślepy zaułek. Po mojej lewej stronie stało sporych
rozmiarów okno. Było otwarte, a wiatr wydobywający się z niego porywał
białe firanki do tańca w powietrzu. Nagle poczułam na mojej skórze
nieprzyjemne dreszcze. Wtem, na korytarzu zgasiła się jedna świeca. Jak
poparzona skoczyłam na drugą stronę korytarzu. Następna zgasła, po czym
usłyszałam ciężkie kroki. Podbiegłam błyskawicznie do okna i spojrzałam w
dół. Znajdowałam się na drugim piętrze, skoczenie z niego nie było
dobrym pomysłem. Przełknęłam ślinę. Trzecia i czwarta świeca wygasła. Na
korytarzu panowały egipskie ciemności. Niespodziewanie coś przytrzymało
mnie i przycisnęło do ściany. Jego ciężki oddech odbijał się o mój
wysoki kołnierz. Przyciskał mnie boleśnie do twardej i gładkiej
powierzchni. Jedną ręką trzymał moje małe dłonie, druga zaś przyciskał
mi gardło. Czułam, jak z każdą sekundą traciłam oddech. Oczy przeszkliły
mi się, patrząc wprost na oprawcę.
-Będziesz posłuszna i będziesz
grzecznie wykonywała wszystkie moje rozkazy- gęsia skórka zagościła na
moim ciele. Jedno kolano wsunął pomiędzy moje nogi. Mój wzrok
niespodziewanie powędrował na prawą stronę. Uścisk nie ustępował, a ja
czułam jak nogi robią się istną watą.- Jeżeli nie, sprawię, że staniesz
się jedynie częścią Węgier, a twoje ciało będzie pogrzebane w jakimś
lesie tak, że nikt cię nie odnajdzie- Szarpnął niepodziewanie za srebrny
sznur, uwalniając moje ręce z uścisku. Natychmiast złapałam go za
wielką łapę i spróbowałam odepchnąć, jednak na marne. Był stanowczo
silniejszy. Srebrny sznur ledwo co trzymał się mojego ramienia.
Następnie na podłogę powędrowały dwa, tego samego koloru guziki,
odsłaniając część moich piersi. W pewnej chwili nie wytrzymałam, i
rzuciłam się na lewo. Żeby tylko uwolnić się od zboczeńca. Niemcy był
młodszym ode mnie, zasmarkanym gówniarzem. Upadłam na podłogę z głośnym
hukiem. Nagle poczułam, że siada na mnie, przytrzymując moje ręce.
-Jeszcze nie skończyłem- szepnął mi na ucho, odrzucając mój biały loczek na bok.
-Zostaw mnie- syknęłam.
-Będziesz
działać po mojej stronie, albo zginiesz- Niemiec powtórzył się i wstał.
Spojrzał raz jeszcze na mnie swoimi zimnymi oczami i odszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz